Dziś w nocy odszedł Kaszmir, rano zastaliśmy go martwego z kałużami krwi przy pysku i odbycie, ostatnie 2 dni był osowiały, ale nic nie wskazywało na jakąś chorobę.
Wybacz piesku - jak widać interwencja była spóźniona i jakiś śmieć uważający się za człowieka Cię skrzywdził.
Prawdopodobnie podał coś do zjedzenia naszpikowanego trutką na szczury.
08.11.2008: KASZMIR
Kaszmir ( do niedawna Max), bezdomny ok. 5-cio letni trójkolorowy psiak, który błąkał się po wsi Osiecznica koło Krosna Odrzańskiego. Pewna Pani z poczty postanowiła mu pomóc, a że do domu zabrać nie mogła, dokarmiała psa, zrobiła mu posłanie w jednym z wolnych pomieszczeń świetlicy wiejskiej. Kaszmir, jak to pies, przywiązał się do nowej pani, a zwłaszcza miejsca, w którym zawsze znajdował coś do jedzenia.
Nie wszystkim to jednak się podobało, ( ponoć pies szczekał na klientów poczty), a że obok jest sklep spożywczy, pewnie bardziej na miłośników nalewek, wina marki "Wino" i taniego piwa. Co bardziej zapalczywi zaczęli przebąkiwać ( nawet w naszej obecności) o przerobieniu go na pasztet.
Zaniepokojona opiekunka zgłosiła się o pomoc do nas. Piesek już odebrany, a dzięki Tomaszowi bezpiecznie dotarł do Fundacji, gdzie po niezbędnej pielęgnacji i odkarmieniu poczeka na nowy dom z kochającymi domownikami.
Dzisiaj odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko poprzedniemu właścicielowi Dredka. Właśnie wyszliśmy z sądu, gdy rozległ się dźwięk telefonu. Zgłoszenie psiaka przywiązanego do kaloryfera w budynku ( co za ironia losu) naprzeciwko sądu. W budynku który od wielu lat stał pusty i z którego korzystali panowie pijający wino marki "wino". Na miejscu zobaczyliśmy jego, a raczej to, co pozostało z niegdyś pięknego psa. Kostek - Syberian Husky ( imię dostał ze względu na swój wygląd kości obleczone skórą) odwiązany od kaloryfera intensywnie szukał wśród potłuczonego szkła i w resztkach śmieci walających się po podłodze, czegoś nadającego się do jedzenia. Futro brudne, pełne pchlich odchodów. Koniuszki uszu już pozbawione futrzanej okrywy. I te piękne, smutne, przejrzyste, mądre, błękitne oczy. Zabraliśmy Kostka. Dostał pić i jeść ( na razie niestety nie może jeść zbyt wiele, bo ma skurczony żołądek). Kostuś w nocy pojechał do Fundacji po lepsze życie, z nadzieją, że znajdzie się nowy pan, który już nigdy go nie porzuci,nie przywiąże do kaloryfera, nie potraktuje jak zużyty przedmiot.
Od kilkunastu dni, po naszym osiedlu błąkał się śliczny psiak w typie ON-ka, około dwuletni, spokojny, wręcz bojaźliwy. Klapnięty zawadiacko czubek prawego uszka i charakter bezdomnej biedy :-(, spodobał się wielu osobom (dokarmialiśmy i szukaliśmy na cito domu), wielu sąsiadów również pilnowało, żeby psiak nie chodził z pustym brzuszkiem i żeby miał co pić. Dzięki sąsiadce kochającej psy i posiadającej już przygarniętą sunię, Oskar znalazł nowy dom. W niedzielę zawieźliśmy Oskara do ludzi, którzy wcześniej z bólem pożegnali swojego 17-letniego ON-ka. Oskar po zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu, będzie miał ogromny teren do pilnowania i małego kolegę równolatka do wspólnych szaleństw. Życzymy Ci, Oskarku już tylko samych kolorowych dni i za jakiś czas Cię odwiedzimy.
Jak dobrze mieć takich sąsiadów,DZIĘKUJEMY !!!
Maluch podrósł, zaprzyjaźnił się z rezydentami w "osobach" owczarka i kotka, no i oczywiście domownikami...
Straszny z niego słodziak.
14.09.2008: KULECZKA
Wczoraj późnym wieczorem, przyniesiono nam wychłodzonego szczeniaka, suczka ma ok. 3-4 tygodnie. Mieszkaniec Krosna stwierdził, że znalazł ją w trawie koło blokowego śmietnika. Zajęliśmy się maluchem i w dniu dzisiejszym trafiła do domu tymczasowego. Niedługo niezbędne szczepienia, szukamy domu docelowego.
Pamiętacie Dina, psa w typie owczarka, znalezionego przy drodze nr 256? Wczoraj byliśmy na kolejnej już wizycie poadopcyjnej. Pies lepiej nie mógł trafić, dobrze wygląda, jest radosny i po prostu szczęśliwy. Zresztą zobaczcie sami :-)
Otrzymaliśmy zgłoszenie o suni, która od 2-3 lat mieszkała pod jednym z krośnieńskich bloków przy ruchliwej ulicy. Dokarmiana przez jedną z mieszkanek, wielokrotnie rodziła. Na miejscu okazało się, że Ksenia, chociaż nie jest wychudzona, to ma znaczne zmiany na skórze, które powodują duży świąd i które spowodowały znaczne przerzedzenie sierści ( zmiany spowodowane najprawdopodobniej uczuleniem na pchły). Lekarz weterynarii podał środek na pasożyty i lek przeciwświądowy, aby ulżyć suczce. Bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi, Ksenia przenocowała u Natalki ( która już kiedyś nam pomogła - dziękujemy) i została zawieziona do Fundacji.
Mieszkanka jednej z okolicznych wiosek, w trakcie leśnej wyprawy w poszukiwaniu grzybów, znalazła leżące wśród drzew - 4 pieski. Wg jej oceny, były skrajnie wycieńczone lub chore. Na miejscu okazało się, że psy po prostu odpoczywają i podczas próby odłowienia po prostu "dały nogę" ;-). Wg naszych ustaleń, psy posiadają właściciela i z racji nieszczelnego ogrodzenia biegają gdzie się im żywnie podoba.
Przesympatyczny, ok. 5-cio letni piesek, błąkający się po jednym z krośnieńskich osiedli. Wg okolicznych mieszkańców - bezdomny. Oczywiście nikomu nie przyszło do głowy zgłosić tego faktu, o daniu mu dachu nad głową już nawet szkoda wspominać. Mieszkał kiedyś w domu, nie brudzi, nie hałasuje, pięknie chodzi na smyczy, nie przejawia agresji wobec kotów. Obecnie przebywa w fundacji, po kastracji będzie do adopcji.
Nowy właściciel będzie miał wspaniałego przyjaciela.
Powodzenia piesku.
Zgłoszenie psa, który, prawdopodobnie pobity, leży na podwórku jednego z bloków w Krośnie. Po przybyciu na miejsce zobaczyliśmy jamnika leżącego pod płotem ogródka. Pies się nie ruszał, przy próbie pogłaskania pokazał zęby. Widać było, że pies cierpi, trzęsie się z zimna i ma problemy z poruszaniem się. Po rozmowie z właścicielką okazało się, że Donald kilka dni wcześniej uciekł i wrócił w takim stanie. Zobowiązaliśmy właścicielkę do zabrania psa do domu w ciepłe miejsce i wizyty u weterynarza. Następnego dnia skontrolowaliśmy ponownie dom. Donald był w dużo lepszym stanie ( u weterynarza dostał leki), okazało się, że jest tylko mocno poobijany ( na szczęście nie potwierdziło się podejrzenie złamania kości udowej). Ten dom będziemy kontrolować.
W drodze powrotnej z interwencji w Wężyskach, okazało się, że zabrać musimy nie tylko osierocone psy, ale również sunię z sąsiedniej posesji wraz ze szczeniaczkiem, którą właścicielka doprowadziła niemal na skraj śmierci głodowej. Carmen wymaga intensywnego leczenia i od razu trafiła do kliniki. Obecnie czuje się już lepiej.
Zgłoszenie ze wsi Wężyska w okolicach Krosna Odrz., po śmierci właściciela na posesji zostały trzy psy. Kirys, Kimka i Karat zostały przez nas zabrane i pojechały do Fundacji.
Dostaliśmy zgłoszenie, że w sąsiedniej wsi dwa psy mordują króliki. Pojechaliśmy i znaleźliśmy Kitkę, małą sunię, wystraszoną, ale bardzo przyjaźnie nastawioną. Przy przenoszeniu do samochodu zauważyłam, że malutka bardzo krwawi z dróg rodnych. Szybciutko do weta, diagnoza-guz w brzuchu, trzeba operować natychmiast! Okazało się, że Kitunia była w ciąży, ale maleńkie centymetrowe płody już od jakiegoś czasu nie żyły. Kitka musiała stracić dużo krwi przed naszą interwencją i niestety następnego dnia po operacji zasnęła na zawsze. Tak bardzo chcieliśmy Ci pomóc Kiteczko i tak bardzo boli, że się nie udało...
W drodze na coroczne spotkanie przyjaciół EMIRA, mieliśmy sympatyczne towarzystwo.
Przepiękny pies w typie bernardyna, udający się na badania w SGGW.
14.05.2008: LUNA - 14-sto letnia klacz.
Interwencja po zgłoszeniu chorego, nieleczonego konia, trzymanego w fatalnych warunkach.
Na szczęście zarzuty się nie potwierdziły. Luna ma dobre warunki, choruje na przewlekłą astmę i jest leczona w razie zaostrzeń choroby. Generalnie ma się dobrze, tak jak i pozostałe zwierzęta na terenie tej posesji.
Zgłoszenie młodego bezdomnego psa, który przemierzył kilka dzielnic Krosna Odrz., aż dotarł do miejscowości Chyże. Tutaj zaopiekowała się nim Natalka - dziewczyna, która nie przeszła obojętnie nad jego bezdomnością.
NATALKA - BRAWO !!! Piesek ma ok. 8 miesięcy, jest przesympatyczny, grzeczny i przymilalski. Skory do zabawy i bardzo ufny. Jest już w Fundacji
Zgłoszenie psa, który przebywa w zamknięciu bez należytej opieki od około 2 lat. Firma właściciela zbankrutowała, on sam przeniósł się do nowego domu, zapominając o swoim przyjacielu. Dredek z pięknego psa, przemienił się w skołtuniony, śmierdzący kłąb futra. Poniżej zobaczcie sami w jakich warunkach przyszło mu żyć i jak obecnie wygląda. Mimo to pies bardzo przyjacielski i ufny. Samo strzyżenie zajęło fryzjerce 4 godziny. To co nosił na sobie ( czytaj: kołtuny i masa gó..a), ważyło 8kg.!!!. Dredek jest już w Fundacji, po weekendzie czeka go konsultacja okulistyczna - wygląda na to, że ma chore oczy.
22 kwietnia zamiast z zakupami wyszłam z targu z psem pod pachą :-). Po dokładnych oględzinach okazało się, że pies jest czteromiesięczną sunią owczarka niemieckiego wychudzony, z poranionym nosem i kulejącą łapką. Według sprzedawców suńka od dwóch dni koczowała na targu. Wywiad wśród przechodniów dostarczył nowych wiadomości, widziana od kilku dni w różnych okolicach Krosna, sunia chodziła za każdym, kto zwrócił na nią najmniejszą uwagę, szukała kogoś, kto by ją pokochał. Wizyta u weta - po badaniu okazało się, że oprócz ogromnego wychudzenia i nieco stłuczonej łapki Orda jest zdrowa. Została zaszczepiona i odrobaczona. Po dwóch dniach pojechała do Fundacji, gdzie będzie wypatrywała ludzi, którzy pokochali ją już na zawsze.
Orda jest bardzo pojętnym i inteligentnym szczeniakiem. Po kilku rzutach piłeczką nauczyła się ją aportować. Na spacer chodziłam z łapówką i dwa razy po siusiu dałam smaczka w pycho, za trzecim razem Ordunia po zrobieniu siusiu usiadła i wymownie na mnie spojrzała czekając na nagrodę :-)
28.03.2008: Zgłoszenie suczki w typie owczarka niemieckiego oraz jej kilkumiesięcznego szczeniaka, mieszkającego w warunkach hmm.. patrz fotki niżej. W trybie pilnej interwencji i łagodnej perswazji ;-), właściciel zrzekł się praw do młodszego z psów, oraz podpisał zobowiązanie do poprawy warunków życia suni w ściśle określonym terminie. Na koszt fundacji suczka zostanie zaszczepiona, sterylizacja w trakcie załatwiania. Pierwsze prace z zaleceń na rzecz poprawy już zostały przez właściciela wykonane. Szczeniak trafił do domu w Zielonej Górze - mieszka tymczasowo, a może i docelowo u osoby zgłaszającej potrzebę interwencji.
04.02.2008:
O godzinie 20.15 zgłoszono kotka, który od dwóch dni leży na placu zabaw. Na miejscu okazało się, że kot nie może się poruszać. Wezwany w trybie pilnym lekarz weterynarii stwierdził otwarte złamania obu tylnych łap,uszkodzenie kręgosłupa, zaawansowany proces gnilny uszkodzonych tkanek, ogólne wychudzenie i wyziębienie. Bóg jeden wie, ile ten kotek tam leżał i ile wycierpiał :-( .Po podaniu środków uspokajających, przeciwbólowych i dokładniejszym badaniu - zapadła decyzja o eutanazji.
18.01.2008:
Zgłoszono psa w typie stafforda. Wg. relacji sąsiadów, poprzedni właściciel przywiązał psa do barierki na klatce schodowej i wyjechał sobie do Hiszpanii. W trybie interwencji, pies został zabrany i jest już w Fundacjii. Nazwaliśmy go ARGOS, wysterylizowany - gotowy do adopcji. Dalsze losy na stronie głównej w aktualnościach
18.01.2008:
KONTRA - już mieszka w domu z ogrodem pod Warszawą. :-)
16.01.2008:
NUKA w końcu znalazła swojego człowieka i swój kawałek miejsca na ziemi. Już w nowym domu - mieszka w domu z dużym ogrodem. :-)
03.01.2008:
Pamiętacie sprawę NUKI, i jej syna zamordowanego przez oprawcę z Gubina ?? http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,4318731.html
Sprawa sądowa odbyła się 18 grudnia. Powołani przez oskarżonego świadkowie tylko mu zaszkodzili!. Żona oskarżonego skorzystała z przysługującego jej prawa i odmówiła zeznań. Wyrok nie jest prawomocny, oprawca ma zamiar się odwołać: - rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na cztery lata
- 1000 złotych na rzecz TOZu
- podanie treści wyroku do wiadomości publicznej
Kara jest niewspółmierna do czynu, ale dobre i to.
S±d nie brał pod uwagę śmierci psa, lecz szczególne okrucieństwo jakiego w stosunku do zwierząt dopuścił się Grzegorz Z.
Na szczególną pochwałę zasługuje postawa Agnieszki z Gubina ( Tayga), to między innymi dzięki jej zeznaniom, udało się doprowadzić do skazania winnego.
23.12.2007:
W piątek tj. 21 bm. zgłoszono telefonicznie problem bezdomnej suni. Suczką zaopiekowali się pracownicy jednej z krośnieńskich firm. Zapewnili jej ciepły kąt, wyżywienie i bezpieczeństwo na ogrodzonym terenie, a co najważniejsze - szukali dla niej stałej pomocy. Poprzez internet dotarli do naszej Fundacji i w dniu wczorajszym KIRKA została zabrana. Ma około trzech lat, jest w typie wyżła niemieckiego krótkowłosego, wygląda na zdrową, czekamy na wyniki konsultacji weterynaryjnej. Następne informacje na stronie głównej w dziale AKTUALNOŚCI ( tak jak zawsze, jeśli pies trafia do siedziby głównej Fundacji)
11.12.2007:
Światełko w tunelu??
W powiecie krośnieńskim psy będą znakowane. Pieniądze z podatku od psów pójdą na wszczepianie czipów czworonogom.
Do tej pory, na nasze interwencje była jedna odpowiedź: " Psów bezdomnych u nas nie ma, to może 5-6 przypadków w skali roku." Chyba nareszcie po naszych interwencjach problem został zauważony.
09.12.2007:
Wizyta poadopcyjna u DINO.
Pies radosny, urósł i przybrał znacznie na wadze. Państwo specjalnie dla niego gotują :). Sierść błyszcząca, wyczesana. Ma kolegę - rudego kota. Otrzymał w prezencie mikołajkowym zapas psich kiełbasek. Państwo z adopcji bardzo zadowoleni, a jak widać piesek także :).
08.12.2007:
Zgłoszenie bezdomnej suczki miksa owczarka niemieckiego. Sunia została przygarnięta przez starsze małżeństwo, którzy mają już psa ( spaniela).
Badanie weterynaryjne wykazało złamanie łapy, kilka zanieczyszczonych ran i ogólne wychudzenie. Leczenie w toku.
W najbliższym czasie ( po wyleczeniu i poprawie zdrowia), konieczna sterylizacja.
07.12.2007:
Zgłoszenie problemu z 8-mio miesięczną suczką jamnika ostrowłosego.
Rodzina chciała oddać psiaka, po długiej dyskusji i uświadomieniu rodzinie w czym tkwi problem w zachowaniu suni, zapadła decyzja że suczka pozostaje w dotychczasowym domu. Pozostawiono materiały uświadamiająco-poglądowe. Pozostajemy w kontakcie z opiekunami Fifi.
01.12.2007:
Wizyta poadopcyjna u KOSMO.
Piesek ma się dobrze, zrobił się strasznie wybredny i zjada tylko posiłek ugotowany przez pańcię :).
Sierść odrosła, wyniki badań dobre. Nie lubi zostawać sam, boi się samochodów, nieufny do obcych.
W razie niepewności, najlepiej schronić się u pani na kolankach.
Zobaczcie jaki z niego piękniś :)
Kilka aktualnych fotek:
09.11.2007:
KONTRA - walka z włosogłówką i przewlekłą infekcja przewodu pokarmowego
zakończyła sie pomyślnie; suka jest zdrowa. Zostala zaszczepiona p-ko chorobom
wirusowym; za 2 tyg. szczepieni p-ko wściekliźnie; następnie sterylizacja; Suka
potrzebuje domu z ogrodem i troskliwych opiekunów. Jest łagodna i przyjazna;
dobrze dogaduje się z innymi sukami i psami
02.10.2007: PAROS i CEZAR
Dwa piękne i przesympatyczne pieski z Radomicka, niedaleko Krosna, znalazły swój raj na ziemi:
" Chciałam przekazać trochę informacji o naszych futrzakach, czyli Parosie i Cezarze. S± już u nas ponad miesiąc i jak widać na załączonych zdjęciach mają się dobrze. Grzbiet Parosa (o który dbam osobiście) wyraźnie się poprawił i zarasta sierścią.
Psiaki są strasznymi pieszczochami i zazdrośnikami, ale na szczęście mam dwie ręce i da się oba naraz dopieszczać. Paros jest bardzo inteligentnym psem i daje Cezarowi dobry przykład. Oba psy lubią zabawy z patykiem, ale przoduje w nich Paros.
Zdecydowanie też bronią swojego terytorium dobiegając błyskawicznie do ogrodzenia, gdy tylko człowiek lub zwierze zagoszczą w jego pobliżu.
W czasie spacerów (do lasu, który mamy za płotem) są zafascynowane śladami pozostawionymi przez dziki. Widać tropienie też sprawia im frajdę.
Wydaje mi się, że jest im u nas dobrze i że podołaliśmy wyzwaniu, które przed nami stanęło. Chociaż to dopiero miesiąc mamy wrażenie, że nasze futrzaki są już z nami bardzo długo.
Planuję szkolenie naszych psiaków, bo warto rozwijać ich inteligencję. Za jakiś czas napiszę, jak się udało i jakie mamy osiągnięcia.
Serdeczne pozdrowienia,
Barbara, Paulina, Karolina i Łukasz oraz Cezar i Paros"
27.10.2007:
KONTRA- udało się zwalczyć inwazje włosogłówki natomiast w dalszym ciągu ma infekcje przewodu pokarmowego. Dostaje antybiotyk i,leki osłaniające wątrobę i wspomagające ogólna odporność organizmu.
24.10.2007:
KOBO - Wieści z nowego domku.
"Pragnę poinformować, ze nasz Kastorek (Kobo) zaadoptował sie u nas na dobre. Pierwszej nocy bardzo tęsknił, budził nas i domagał się pieszczot. Ale teraz rządzi się w domu jakby był tu od zawsze. Jest w bardzo dobrych stosunkach z nasza kotka Dziunia. Bawią się razem i rozrabiają. Robią tez wyścigi, które z nich pierwsze będzie leżało przed piecem. Kastor codziennie ze swoim panem robi wycieczki rowerowe po kilka kilometrów. Wieczorem jest tak zmęczony, ze śpi jak zabity. Przyjęliśmy zasadę, ze szczęśliwy husky to zmęczony husky i jeżeli chodzi o naszego pupilka to sprawdza się ona w 100%.
Jest bardzo kochanym pieszczochem, ale jest humorzasty, wcale się nie słucha i potrafi iść obrażony na werandę i nas ignorować jak mu coś się nie podoba. (Szczególnie jak mu nie dajemy wylegiwać się na kanapie co uwielbia). Spacerki musza być za każdym razem gdzie indziej bo się szybko nudzi. Kastor jest najszczęśliwszy jak oboje z mężem jesteśmy w domu. Jest bardzo mądry i choć często chce postawić na swoim to dokładnie wie jakiej granicy nie może przekroczyć. A i my tez nieraz przymykamy oko na jego drobne psoty. Odkąd u nas jest dom stał się weselszy i pełniejszy. Pozdrawiam serdecznie i za jakiś czas odezwiemy sie znowu.
Ania, Krzysiek, Kastor i Dziunia."
23.09.2007:
Zgłoszono bernardynkę błąkającą się w okolicznych lasach. W drodze interwencji, odebrano ją od znalazców i zawieziono do SGGW. Suczka wychudzona i bardzo odwodniona, ma ok.2lat.W trakcie leczenia.
Nazwaliśmy ją KONTRA.
21.09.2007:
KOSMO zwalczył chorobę. Intensywne leczenie przyniosło skutek. Ponowne wyniki prawie w normie. Nowe zdjęcia wkrótce.
15.09.2007:
Zaprzyjaźniony wet, zgłosił bezdomną suczkę owczarka niemieckiego w okolicach jednego z parkingów leśnych i usytuowanego tam baru. W drodze wywiadu ustaliliśmy, że sunia niedawno się oszczeniła i mieszka z maluchami w lesie.Dokarmia ją właściciel lokalu. Jest bardzo nieufna i dotychczasowa próba wyśledzenia legowiska nie powiodła się. Próbujemy dalej. Na psią rodzinkę czeka już olbrzymia buda i nowy właściciel :-).
30.08.2007:
Bezdomna suczka z czterema szczeniakami, która po śmierci właściciela ukryła się w wykopanej norze, wabi się MUCHA. Decyzją władz gminy, wraz z potomstwem pojechała do schroniska w Kościanie.
28.08.2007:
Pamiętacie bezpańskiego młodego labladora ?. Odnalazł się właściciel :-). Piesek po prostu wybrał się na zwiedzanie okolic.
27.08.2007:
KOSMO niestety nie jest zdrowym pieskiem. Okazał się być w statecznym wieku ( ok. 12 lat), wyniki badań fatalne. Kontynuujemy leczenie. Dobrą wiadomością jest fakt, że DT okazał się domem docelowym. IRENO - DZIĘKUJEMY !!!.
21.08.2007:
Zgłoszenie bezdomnej suczki z czterema szczeniakami, która po śmierci właściciela, ukryła się w wykopanej norze ( na skarpie kanału Odry). Prowadzimy rozmowy z rodziną zmarłego właściciela oraz władzami miasta. Interwencja w toku.
19.08.2007:
Zgłoszenie bezpańskiego młodego labladora. Pies czasowo przygarnięty przez jednego z sąsiadów. Stan psa dobry, choć widać ogólne wychudzenie. Szukamy dotychczasowego właściciela lub nowego domu.
18.08.2007:
Zgłoszenie psa po wypadku, leż±cego na osiedlu. Pies w fatalnym stanie ogólnym, pokryty niewyobrażalną ilością żywych larw much. Rtg nie wykazało złamań. Czekamy na wyniki pozostałych badań ( morfologia, OB, biochemia). Po częściowym ostrzyżeniu, usunięciu larw, kąpieli odkażającej i podaniu niezbędnych leków - pies umieszczony w DT.
Nazwaliśmy go KOSMO. Przed wygoleniem przypominał miniaturkę berneńskiego psa pasterskiego.
15.08.2007:
KAMI wróciła do swojego domu. Odnaleźliśmy jej właścicielkę. Suczka ma na imię JANA i okazało się, że uciekła dzieciom przebywającym na biwaku.
09.08.2007:
Pamiętacie jamnika Reksia ?, obecnie wabi się Bendziamin. Odbyliśmy wizytę poadopcyjną, stan psa i warunków bez zastrzeżeń. Pies wesoły, dobrze odżywiony i wykastrowany.
09.08.2007:
Kolejna ofiara okresu urlopowego. Około półtoraroczna suczka owczarka niemieckiego porzucona na terenie miasta.
Badanie nie wykazało, poza lekkim odwodnieniem, żadnych schorzeń. Zaszczepiona, otrzymała imię KAMI i obecnie przebywa na kwarantannie w DT.
17.07.2007: Wspomagając interwencję Inicjatywy dla Zwierząt z Zielonej Góry, uczestniczyliśmy w odebraniu Nuki. Właściciel, po "subtelnej perswazji" ;-),zrzekł się praw do suni na rzecz Inicjatywy dla Zwierząt w Zielonej Górze. Odebranie suczki odbyło się w asyście policji. Nuka przebywa pod opieką IdZ. Pomagamy szukać nowego domu.
16.07.2007: Znaleziony przy drodze pies w dniu dzisiejszym został zawieziony do nowego stałego domu. Otrzymał imię Dino i od dziś mieszka z sympatycznym państwem, w domu z dużym ogrodem.
15.07.2007: Po ukazaniu się artykułu w lokalnym dodatku Gazety Wyborczej, o zakatowanym kundelku Brutusie, podjęliśmy rozmowy z Inicjatywą dla Zwierząt, oraz świadkami zajścia i gubińską Policją.
Okazało się, że podejrzany posiada drugiego, zaniedbywanego psa- suczkę o imieniu Nuka.
08.07.2007: Przyjęto zgłoszenie o porzuconym psie, przy drodze nr 276 pomiędzy miejscowościami Świebodzin i Krosno Odrzańskie. Pies po złapaniu ( sam z radością wsiadł do samochodu ;-) ) został zawieziony do domu tymczasowego. Pies okazał się być młodym ( ok. 6-mcy) mieszańcem owczarka niemieckiego, bardzo przyjacielskim i pełnym wigoru. Szukamy domu.
30.06.2007: Po uzgodnieniu z Panią Prezes , oba odebrane psy ( KOBO i KIER )zostały przez nas przewiezione do siedziby głównej Fundacji, gdzie pozostaną do znalezienia nowych domów.
29.06.2007: Rozpoczęto rozmowy z Urzędem Miejskim w Krośnie Odrzańskim w sprawie realizacji przez gminę Ustawy o Ochronie Zwierząt, w kwestii opieki nad bezpańskimi zwierzętami. Ustalono, że gmina nie ma podpisanej umowy z żadnym schroniskiem na odbiór odłowionych zwierząt. Nasza propozycja w przygotowaniu – będziemy nadzorować poczynania władz.
29.06.2007: Znaleziono bezdomnego psa , który wychudzony błąkał się po osiedlach Krosna Odrz. Psa odłowiono i zawieziono do lekarza weterynarii, celem zbadania i zaszczepienia przeciw wściekliźnie oraz chorobom wirusowym. Pies otrzymał imię KIER.
29.06.2007: Zgłoszono znalezienie psa w typie rasy syberian husky, który prawdopodobnie od dłuższego czasu błąkał się po Krośnie Odrz. Pies został odebrany od znalazcy i zawieziony do lekarza weterynarii, celem zbadania i zaszczepienia przeciw wściekliźnie oraz chorobom wirusowym. Pies otrzymał imię KOBO.
08.06.2007: W reakcji na apel Inez, znaleźliśmy nowy dom docelowy, dla jamnika Reksia ze schroniska w Szczecinie. Pies został przez nas odebrany od wolontariuszki i przewieziony do nowego domu w Krośnie Odrzańskim. Pierwsza wizyta poadopcyjna planowana w lipcu.
07.06.2007: W ramach współpracy z zielonogórską Inicjatywą Dla Zwierząt , przewieziono psa Smolika ze schroniska w Skierniewicach, do DT w Dąbrówce ( woj. lubuskie). Dziękujemy za pomoc Lemoniadzie - która psiaka wyciągneła, oraz Agacie Hanel – która dała domek . Dalej sprawę nadzoruje Inicjatywa Dla Zwierząt z Zielonej Góry.
18.01.2007: Zgłaszający podziękował za interwencję - właściciele należycie zajęli się psiakiem i już nie jest uciążliwy dla sąsiadów.
08.01.2007: Zgłoszono telefonicznie, problem szczeniaka, który na wiele godzin dziennie zostaje sam zamknięty w domu. Pies szczeka i wyje zakłócając spokój sąsiadów. Podjęto interwencję - w domu właścicieli sprawdzono warunki opieki nad psem - nie stwierdzono zaniedbań bytowych. Przeprowadzono rozmowę z właścicielami na temat szkolenia pozytywnego, zostawiono odpowiednią literaturę.
Uchwałą Rady Fundacji EMIR utworzony został dnia 6.06.2007 r. w Krośnie
Odrzańskim Oddział Terenowy Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych
EMIR.
Na stanowisko Szefa Oddziału powołany został ( na warunkach wolontariatu) Pan Jerzy Kolano ( nick: Medar).
Jesteśmy przekonani, że wielkie Pańskie serce okazywane zwierzętom w potrzebie, rzetelność i skrupulatność we wszystkich działaniach, których Pan się podemuje, sprawią, że jeszcze skuteczniej będziemy mogli wspólnie działać na rzecz tych , które w swojej sprawie same występować nie mogą.