|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Koło wolontariuszy w Brańsku

Szef Kola: Jarosław Usakiewicz
tel. kontaktowy: 0 504 965 394
1.10.2008
Podczas wakacji, ktoś na schodach Banku Spółdzielczego w Brańsku zostawił
maleńkiego szczeniaka.
Suczka miała niewiele ponad cztery tygodnie życia. Pogoda tego dnia była deszczowa. Psina mokra i wysmarowana olejem (prawdopodobnie siedziała gdzieś na wsi pomiędzy maszynami rolniczymi) nie wiedziała co się z nią dzieje. Los chciał, że w tym czasie miejscowy bank odwiedziła wolontariuszka Fundacji Emir z Brańska Iwona Usakiewicz.
- Nie mogłam przejść obojętnie obok tej "biedulki". Nawet przez chwilę nie
zastanawiałam się co mam z nią zrobić. I chociaż mam w domu cztery psy, to i
dla maleńkiej znajdki znalazło się miejsce. W domu wykąpała ją moja córka
Marcelina i piesek od tej pory stał się jej pupilkiem. Nawet spał z nią w
łóżku. Wiedziałam, że nie może pozostać u nas na zawsze i zaczęłam szukać mu
miejsca. Wystawiłam wiadomość na allegro jak pies za symboliczna
złotówkę. Nie trzeba było długo czekać na oddźwięk. Po dwóch dniach Sonia,
bo tak nazwała ją jej nowa pani - pojechała do Warszawy.
Iwona Usakiewicz
Ostatnie zdjęcia Sońki przysłane od Pani Beaty - opiekunki z Warszawy
9.10.2008
Los Rudolfa - rottweilera wyrzuconego do lasu.
W połowie września ludzie zbierający grzyby w chojewskim lesie zaczęli opowiadać historię jakoby gdzieś grasuje bezpański pies i straszy amatorów grzybobrania. Bardzo szybko wśród miejscowych rozeszła się pogłoska, że "bestia", bo tak go określano atakuje ludzi. To nie pierwsza tego typu historyjka w tym środowisku.
- W Chojewie ludzie przez lata opowiadali różne historie, które miały się niby
rozgrywać w lesie. Nigdy nie miały one potwierdzenia w rzeczywistości. Były
wytworem wyobraźni, ale u niektórych podnosiły poziom adrenaliny. I tym
razem nie bardzo wierzyłam w te opowieści i dlatego postanowiłam zobaczyć
"bestię" grasującą w pobliskim lesie - mówi kobieta, która poprosiła o nie
publikowanie jej personaliów. - Pojechałam w miejsce wskazane przez mieszkałca
wsi. Początkowo z obawą, że pies może mnie zaatakować obserwowałam teren nie wysiadając z samochodu. W pewnej chwili zauważyłam jak w lesie poruszyło się coś czarnego. Powoli wysiadłam z samochodu i zaczęłam podchodzić w kierunku, tego czegoś. To byś pies. Na pierwszy rzut oka podobny do rottweilera. Trochę się bałam, ale on także był przestraszony. Obok psa leża?ły pozostawione jakieś ubrania. Z pewnością po to, aby pilnował on ich z nadzieją, ze pan wróci. To szczyt barbarzyństwa i znieczulicy. Zostawiłam jedzenie i postanowiłam, że jutro przyjadę ponownie - opowiada Iwona Usakiewicz wolontariuszka "Emira" nauczycielka z Chojewa
- Następnego dnia przyjechałam z córką ( we dwójkę raźniej). Wzięłam jedzenie i zaczęłam wołać psa. Ku mojemu zdziwieniu zaczął on powoli podchodzić. To, co zobaczyłam przeraziło mnie okropnie. Zamiast psa "bestii" stał przede mną zmaltretowany zwierzak, któremu krew sączyła się z nosa. Podrapany, poobijany, posiniaczony i trzęsący się rottweiler wyglądał strasznie. Był głodny, dlatego podszedł. Dał się pogłaskać i zaczął się tulić do moich rąk. Bardzo się wzruszyłam i postanowiłam, że nie zostawię tego psa na pastwę losu. O wszystkim opowiedziałam redaktorowi gazety. Gdybym nie miała w domu psa on z pewnością znalazłby u mnie miejsce, ale mam ich aż cztery, a trzy, to także znajdy - opowiada Iwona Usakiewicz. - Oprócz mnie zwierzęciem opiekuje się także myśliwy z sąsiedniej miejscowości pan Michał Kiersnowski, który wraz ze mną karmi i zapewnia mu bezpieczeństwo - dodaje P. Iwona
Szczęśliwie po około 10 dniach psem zaopiekowała się pani Jadwiga Więcko, która przyjechała do Chojewa na kilka dni ze Stanów Zjednoczonych. W związku z zaistniałą sytuacją przełożyła swój wyjazd do USA o 2 tygodnie tylko po to by Rudi mógł nabrać kondycji i żeby w tym czasie można mu było znaleźć jakieś lokum.
Dzięki jak zwykle WIELKIEMU SERCU naszej fundacji Krystynie Sroczyńskiej pies trafił do Emira, gdzie będzie leczony i doprowadzony do normalności.
Dowiezienie Rudiego do siedziby fundacji w Oddziale pod Żabia Wolą zawdzięczamy bezinteresownej pomocy wójta Gminy Brańsk - K. Jaworowskiego/
Serdecznie dziękujemy za okazaną pomoc Iwona i Jarosław Usakiewicz
29.12.2007
Mieszkanka wsi Kiersnowo w Gminie Brańsk poinformowała 24 grudnia telefonicznie moją żonę, że w belach siana oszczeniła się suka, najprawdopodobniej owczarek niemiecki. Zaraz po świętach udałem się do tej miejscowości w celi zbadania sprawy.
Wszystko, to, o czym mówiła ta pani potwierdziło się, co zresztą widać na przesłanych przez mnie zdjęciach. Psy wyglądają ogólnie na zdrowe, ponieważ są bardzo ruchliwe i chętne do zabawy. Matka natomiast jest nieufna i nie podchodzi do ludzi. Miejscowi mieszkańcy,
a szczególnie pani Kiersnowska Małgorzata dokarmia ją. Suka ta jest tak cwana, że nie spożywa jedzenia bezpośrednio tylko bierze talerz w zęby i odchodzi w bezpieczne miejsce. Talerze później odnajdują się w różnych miejscach we wsi. Powiadomiłem już panią weterynarz. Zaraz po nowym roku przebadamy szczeniaki.

27.11.2007 r. Jest nadzieja, że Brańsk przestanie wkrótce być kojarzony, jako miejsce szczególnie okrutne dla psów!
- Nasze żmudne i długotrwałe, ale uparte starania doprowadziły do tego, że Burmistrz Brańska przeznacza z budżetu gminy pewne kwoty i zakupuje dla bezdomnych psów karmę, którą wolontariusze naszego koła karmią te zwierzęta..
- Mamy obietnicę, że w przyszłorocznym budżecie zapewni środki na rozpoczęcie współfinansowania sterylizacji suk i kotek oraz kastracje kotów bezdomnych w celu ograniczania ich populacji.
- Toczą się rozmowy na temat zorganizowania na terenie Brańska miejsca czasowego pobytu psów bezdomnych (do czasu zabrania ich do schroniska)
- Na zaproszenie Koła Wolontariuszy przyjechała p. Prezes Fundacji, aby spotkać się z dziećmi i młodzieżą z naszych szkół. Ze strony dyrekcji szkół i pań Bożeny Kosk-Osmolskiej i Marty Jaszczuk uzyskalismy akceptację i pomoc.
Odbyły się spotkania łącznie z 300 uczniami szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Młodzież wysłuchała pogadanek o obowiązkach jakie ma czlowiek wobec zwierzęcia; o prawach zwierząt w Polsce i Europie oraz o tragicznych nieraz losach zwierząt okrutnie traktowanych przez swoich opiekunów.
- rozpoczęła się akcja pod hasłem: "PODAJ ŁAPĘ" - zimowa pomoc zwierzętom bezdomnym.
Akcja ta ma na celu zebranie przez dzieci karmy dla bezdomnych psów i kotów z Brańska, którymi opiekuje sie nasze koło. Dzięki przychylności dyrekcji szkoły karma będzie gromadzona w wydzielonym miejscu na terenie zespołu szkół, a następnie odbierana przez Szefa Wolontariuszy.
- Pani Prezes oglosiła także konkurs pod tytułem: "BUDA".Młodzież ze szkół rozniesie do domów mieszkańców Brańska ulotki o następującej treści:
"UWAGA! Czy naprawiłeś budę swojego psa przed zimą?? Zrób to zaraz!!!
Z inicjatywy młodzieży powstało Koło Młodych Wolontariuszy w Brańsku. Będą oni pomagali wolontariuszom z "dorosłego koła" w ich pracy, oraz pilnie obserwowali i zwracali uwagę na to, co się dzieje w ich najbliższym sąsiedztwie ze zwierzętami bezdomnymi i z tymi, które mają swoich opiekunów.