Koło wolontariuszy w Warszawie


Szef Kola: Moska

tel. kontaktowy: 0 605 13 13 15

moskap@op.pl


Bieżąca działalność koła:





Apel

Poszukujemy pelnoletnich wolontariuszy , którzy chcieliby pomóc w promowaniu naszej fundacji.

Osoby chetne prosimy o kontakt: moskap@op.pl

08.11.2008:
W dniu 25.10.2008 roku w Węgrowskim Ośrodku Kultury przy ul. Mickiewicz 4a odbyła się impreza edukacyjna dla dzieci pod nazwą „Poznaj psa lepiej” zorganizowana przez warszawskich wolontariuszy Fundacji Emir.
Celem imprezy było:
- nauka bezpiecznego zachowania w relacjach z psem,
- kształtowanie wrażliwości na los zwierząt,
- popularyzacja idei ograniczania i kontroli rozmnażania zwierząt,
- zapewnienie dzieciom możliwości spędzania czasu wolnego w aktywny i twórczy sposób.

Podczas imprezy dzieci miały możliwość wzięcia udziału w zajęciach plastycznych, w konkursach sprawdzających wiedzę o psie a także w loterii fantowej, w której do zdobycia były bardzo atrakcyjne nagrody. Dochód z loterii w wysokości 250 zł zostanie przeznaczony na zakup materiałów edukacyjnych (Niezwykłe zwierzęta BOX: Supernatural. Nadprzyrodzone zdolności zwierząt / Letnie igrzyska zwierząt / Atak mrówek (BBC) oraz model serca ssaka firmy VITOQUINOL BIOWET dla Szkoły Podstawowej w Węgrowie prowadzonej przez Panią Barbarę Jakubisiak - w podziękowaniu za największe zaangażowanie w promowaniu konkursu plastycznego na terenie swojej placówki oraz na zakup kagańca fizjologicznego dla psa policyjnego z komisariatu w Łochowie. Pozostała kwota zostanie wydatkowana na bezdomnych zwierząt na terenie powiatu węgrowskiego w zależności od potrzeb.

Dodatkowo do wszystkich szkół biorących udział w konkursie plastycznym zostaną rozesłane plakaty prezentujące rasy psów i kotów podarowane nam przez wydawnictwo „Cztery Łapy”

Ogromnym powodzeniem wśród najmłodszych uczestników zabawy cieszyło się malowanie twarzy.
Uczestniczące w spotkaniu dzieci miały także możliwość wysłuchania pogadanek na temat właściwej opieki nad naszymi czworonożnymi przyjaciółmi przygotowanych przez Stowarzyszenie Odpowiedzialnej Opieki nad Zwierzętami Domowymi.

Impreza objęta została honorowym patronatem Burmistrza miasta Węgrów p. Jarosława Grendy
- za co serdecznie dziękujemy.

Podczas festynu nastąpiło wręczenie nagród dla zwycięzców konkursu plastycznego ogłoszonego w szkołach węgrowskich, na które przybyła Pani Jadwiga Snopkiewicz – zastępca Burmistrza miasta Węgrów.

Swoje podziękowania za pomoc oraz uczestnictwo w imprezie edukacyjnej pragniemy złożyć:
- Władzom miasta Węgrowaza otwartość i zgodę na organizację akcji na terenie miasta
- Dyrekcji oraz pracownikom WOK w Węgrowie za ogromną pomoc i wsparcie w organizacji tego dnia
- Funkcjonariuszom Komendy Powiatowej Policji w Węgrowie oraz Komisariatu w Łochowie za udział i prezentację psów szkolonych do pracy w policji.
- Właścicielce cukierni Iglo z Węgrowa p. Piotrkowskiej, za wspaniałe wypieki i przekazanie dochodu z ich sprzedaży na rzecz zwierząt w potrzebie
- Stowarzyszeniu na Rzecz Odpowiedzialnej Opieki nad Zwierzętami Domowymi za duże zaangażowanie i wspaniałe przygotowanie licznych atrakcji dla najmłodszych oraz za interesujące przekazanie dzieciom zasad opieki nad zwierzętami.
- Stowarzyszeniu „Przestrzeń” za pomoc w organizacji całej imprezy i pilotowanie spraw na miejscu
- wydawnictwom gazet „Cztery Łapy”, „Przyjaciel Pies”, „ Psy myśliwskie” za przekazanie czasopism na nagrody dla dzieci.
- SPI VIDEO Sp. z o.o. za przekazanie wspaniałych filmów DVD na nagrody
- Agnieszce za dzielne malowanie małych twarzyczek
oraz wszystkim osobom z portalu Dogomania, które pomogły nam w zbiórce fantów na loterię.
Szczególne podziękowania dla Zmysła z portalu dogomania za ogromne zaangażowanie w zbieranie i przewóz darów oraz Fundacji „Boksery w potrzebie” za podarowanie na festyn wspaniałych fantów i atrakcyjnych paczuszek dla dzieciaków, które zostały przez nas wykorzystane jako nagrody za udział w konkursie plastycznym.

Dziękujemy też wszystkim wspaniałym dzieciakom biorącym czynny udział w proponowanych przez nas konkursach i zabawach.

Wystawę prac dzieci biorących udział w konkursie plastycznym można obejrzeć w Węgrowskim Ośrodku Kultury.

Fotorelacja z festynu:
Festyn w Węgrowie 25.10.2008
20.10.2008:
Od dziś w sklepie MARGO-ZOO, ul. Lanciego 10E/1 w Warszawie (Ursynów) do specjalnie przygotowanego pudełka można składać dary w postaci karmy oraz wszelkich psich akcesoriów.
Dary te zostaną przekazane psiakom będącym pod opieką naszej Fundacji.
Bardzo dziękujemy właścicielowi sklepu za udostępnienie nam miejsca.

19.10.2008:

Podziękowania

18 i 19 października wolontariuszki z Warszawy przeprowadziły zbiórkę karmy dla naszych podopiecznych w delikatesach BOMI w CH KLIF ul. Okopowa 58/72.
Dzięki ogromnemu zaangażowaniu dziewczyn udało się uzbierać około 500 kg karmy.

Psy dziękują
Klaudii, Gosi i Beacie
za tak efektywne działanie!

Relacja Klaudii ze zbiórki:
W Bomi sobota była super, stałyśmy 9.30-15, zebrałyśmy cztery przepełnione wózki karmy,3 worki po 10 kg!!! karmy jest na pewno ok 500 kg,, tak mysle, gdyż był taki zryw ludzki ,ze szok:)nie ma się co przejmować, ze ludzie nie reagują na początku, bo potem i tak przynoszą i to czasem po parę 3-kilowych paczek, a nawet jakieś babulinki z paczką ryżu, na prawdę jest duży potencjał w tych ludziach:)Niedziela okazała się kiepskim dniem, bo ludzie już odpoczywają ,wiec listopadowe terminy to 21.11(piatek) i 22.11(sobota).

25.09.2008:
Suczka Luna znalazła swój nowy dom.
Choć wspólne początki nie były łatwe gdyż Luna próbowała uciekać...Chociaż to były dość dziwne ucieczki - wydostawała się poza teren, ale nie uciekała dalej, tak jakby chciała mieć pewność, że zawsze może wyjść.
W chwili obecnej wie już, że miejsce do którego trafiła to jej miejsce- jej teren, jej ludzie.
Z radością wita swoją Pańcię i całe stadko - jest po prostu szczęśliwa.


20.09.2008:
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 210 w Warszawie w ramach lekcji plastyki wykonali portret podopiecznego naszej fundacji. Same wybrały sobie Masumiego jako model i rysowały na podstawie jego zdjęcia. Przy okazji wykonywania prac poznały jego historię. Poniżej można podziwiać to co powstawło w czasie tej lekcji.
Pierwowzór rysunków - Masumi:



Rysunki dzieci:



Więcej o Masumim można poczytac TUTAJ

14.09.2008:
Wieści od Pikusia:
Pikuś o imieniu Cody już czasem reaguje na swoje nowe imię. Przeszedł już dwie wizyty u swojego lekarza, gdzie został zaszczepiony , dostał też lekarstwa do uszu oraz zdjęto mu szwy. Cody zgodnie z tym co Pani pisała nie sprawia nam problemów , własnie jest po kąpieli ,którą zniósł z dostojnym spokojem. Wyjazdy za miasto i samą jazdę znosi bardzo dobrze siedząc między dziewczynami.Piesek potrafi mieć swój,, charakterek,,wobec nas jak i wobec innych piesków spotykanych na spacerze czy w windzie, co nie jest jego minusem a raczej cechą.
Jesteśmy zadowoleni z pieska i myślę że on też.

08.09.2008:
Suka o księżycowym spojrzeniu - o długiej tułaczce piękna Luna czeka na dom
LUNA jest młodą (ok1,5 roku) piekną suką!
Niewiele o niej wiadomo, przez jakiś czas błąkała się w podwarszawskim lesie, ale ponieważ wyraźnie ciągnęło ją do ludzi znalazł się ktoś, komu jej los nie był obojętny.
Ta osoba zgłosiła się do nas i w ten sposób Luna trafiła do hoteliku. Jest pod świetną opieką, ale nie może tam zostać długo, także dlatego , że to spory wydatek dla nas...
LUNA okazała się uroczą, niezwykle przyjacielską suką. Jest nieco nieśmiała, ale widać, że kontakt z człowiekiem jest dla niej ważny i potrafi zaufać ludziom nawet w sytuacjach stresujących.
Typowy "wierny pies"...
LUNA ładnie chodzi na smyczy. Nie lubi jazdy samochodem, ale chyba wynika to z tego, że wcześniej nim nie jeździła, bo za każdym razem jest coraz lepiej (nie ma choroby lokomocyjnej, tylko bardzo się kręci). Zgadza się z innymi psami i sukami.Nie wykazuje żadnych agresywnych zachowań. Nie wiadomo jednak jak zachowuje się w mieszkaniu, dlatego najlepiej czułaby się chyba w domu z ogrodem, choć nie jest to kategoryczne stwierdzenie.
Jest już po sterylizacji.



06.09.2008:
Intensywne ogłaszanie Pikusia w prasie i na portalach internetowych przyniosło efekt. Pikuś znalazł dom w Dąbrowie Górniczej.
Gdy już wszystko było ustalone i wiadomo było, że Pikuś zamieszka z 2 dziewczynkami i ich rodzicami w Dąbrowie Górniczej Pikuś został przywieziony z ośrodka gdzie przebywał do Warszawy.
Zamieszkał w domu tymczasowym u jednej z wolontariuszek. Dzięki temu mogłyśmy obserwować jego zachowanie w domu. I uprzedzić jego nowych opiekunów o ewentualnych problemach, z jakimi mogą się spotkać na początku wspólnego życia. W tym czasie Pikuś także został przez nas ostrzyżony i wykąpany a także poddany zabiegowi kastracji i obcięcia pazurów.
W domu tymczasowym przebywał tydzień
Dziś do Warszawy po Pikusia przyjechała jego nowa rodzina.

17.08.2008:
Max zaginął.
Wczoraj dotarła do nas informacja, że pies, który rezydował na posesji pod Węgrowem od tygodnia się na niej nie pojawia. Od mieszkańców Węgrowa dowiedziałyśmy się, że w Węgrowie była przeprowadzana akcja odławiania bezpańskich psów przez hycla. Obawiamy się, że i Max mógł paść jego ofiarą.

11.08.2008:
Pikuś...Takie zwyczajne imię a taki niezwykły pies. Mądry, kochany, zaradny i do tego jeszcze ładny.
Podjechałyśmy na kilku dniowy wypad do ośrodka wypoczynkowego, pod Białymstokiem. Przysłowiowa głusza. Ośrodek na uboczu, z dala od drogi. Oczywiście pierwszą osobą, którą poznałyśmy (w prawie wyludnionym ośrodku) była starsza pani. Mieszka w domku ze swoją sunią (przygarniętą), która jest bardzo nieufna. Zaczęła nam opowiadać o piesku Pikusiu, który został porzucony, pomieszkuje z nią i jest rasowym ślicznym psem a na dodatek bardzo kochanym.

Następnego dnia pani do nas podeszła i zapytała:
"Czy mają panie samochód? Bo Pikusia trzeba zawieźć do weterynarza i uśpić...'
Zamurowało nas! Dlaczego? Chory?
Okazało się, że pani jest po operacji oka, jest mocno starszą osobą, na jedno oko nie widzi, powoli traci wzrok w drugim. Przygarnęła Sunię bo nikt inny nie był w stanie poświęcić czasu na jej oswajanie ale drugiego psa wziąć nie może bo mieszka w małym mieszkaniu z chorym synem. W Pikusia jest bardzo zapatrzona, mówi o nim w samych superlatywach ale nie przeżyłaby gdyby musiała zostawić go w lesie (o schronisku nie chciała słyszeć, bo to pewna śmierć dla psa takiego jak Pikuś). Widać że podjęcie decyzji o uśpieniu takiego psa kosztowało ją bardzo dużo...

Ale jak można nie dać szansy takiemu psu...
No to dałyśmy i bardzo liczymy na Waszą pomoc...

Pikuś ma około 4 lata (tak został "wyceniony' przez panią weterynarz z sąsiedniego ośrodka), przypomina mix sznaucerka miniatury z shit tzu. Jest mały, bardzo urodziwy i grzeczny. Nocuje w domu i zachowuje czystość, nie niszczy. Nie jest też hałaśliwy. Pięknie bawi się z Sunią starszej pani, toleruje psy (trochę mruczy, jak pies podchodzi do "jego" domu ale nie atakuje). Daje się czesać. Kupiłyśmy mu smycz i obrożę i ...okazało się, że pięknie chodzi na smyczy, dostosowując tempo do możliwości starszej pani.

Odjeżdżając zakupiłyśmy dla niego puszki i pozostawiłyśmy pod opieka starszej Pani z obietnicą, że na pewno znajdziemy mu dom.

Zdjęcia Pikusia:
Pikuś

Osoby zainteresowane adopcją Pikusia prosimy o kontaktlelefoniczny 501 208 154 lub mailowy awalentynowicz@wp.pl

03.08.2008:
Dziś pojechałam zobaczyć psiaka, który przybłąkał się na posesję.
Na miejscu okazało się, że pies jest ok. 2-3 letnim miksem Amstafa. Miły i przyjacielski – zawołany opuszcza posesję, którą upatrzył sobie na mieszkanie, przeczołgując się pod bramą.
Wykazuje duże zainteresowanie samochodem….czyżby kolejna ofiara wakacji?
Niestety pies wyraźnie kuleje. Został zawieziony do weterynarza w celu zdiagnozowania przyczyny utykania na łapę. Do samochodu wskoczył chętnie – podczas jazdy trochę się wiercił by wreszcie zając pozycje tyłem do kierunku jazy i obserwować świat w tylnej szybie. Do gabinetu weterynarz wszedł po chwili wahania i przy małej zachęcie z naszej strony. Pozwolił postawić się na stole i zbadać wszystkie stawy. Badanie nic nie wykazało. Pies dostał na chwilę obecną leki przeciwbólowe. Nie został zaszczepiony. Jeśli przestanie kuleć postaramy się za ok. 14 dni znów pojechać do niego i go zaszczepić. Na razie ma tylko założona obrożę przeciwpchelną i przeciwkleszczową.
Roboczo został nazwany Max. I ma już własną książeczkę zdrowia.
Pomimo, że obecnie posesja nie jest zamieszkana jest zdecydowanie dobrze odżywiany i pojony. Osoba, która jest właścicielem posesji dba o to by pies nie chodził głodny.

Max czeka na kogoś, kto zechciał by podarować mu dom. Może zamieszkać w dobrze ocieplonej budzie ! Pilnuje się terenu, na którym mieszka – będzie wspaniałym psem towarzysko – stróżującym.
Zdjęcia Maxa:

Więcej zdjęć:
Max
25.07.2008:
Dostałyśmy informację, że w miejscowości znajdującej się niedaleko Węgrowa na ogrodzoną posesję gdzie trwa budowa domu „wprowadził” się młody, energiczny i skory do zabawy psiak.
Właściciel posesji mimo najszczerszych chęci nie może go zatrzymać i poprosił o pomoc w znalezieniu dla niego nowego domu.

Zdjęcia psa zrobione komórką przez właściciela posesji:

20.07.2008:
Dziś udało nam się poświęcić większą część dnia na pobyt w Fundacji.
Priorytetowym celem naszej wizyty było porobienie zdjęć nowoprzybyłym psom i uzupełnienie informacji o już przebywających w schronisku, tak abyśmy były w stanie poogłaszać kolejne psy na portalach internetowych.
Dodatkowo udało nam się przy OGROMNYM wsparciu Lidii i jej córki – Weroniki, które przyjechały ze Szwecji na wakacje do Polski:
- wyczesać całkiem sporą ilość psów
- posprzątać boksy
- pomyć psiakom miski

I jak zwykle przy wizycie w Fundacji – czas tak szybko nam upłynął…

Pozdrawiamy Olga, Ania, Klaudia
Zapraszamy na fotorelację:



Wielkie czesanie

19.07.2008:
Raport Tory z sobotniej wizyty w Fundacji:
W sobotę 19.07.2008r. spotkałyśmy się z Blue Berry - Iną na parkingu pod sklepem SATURN w Jankach. Do Fundacji EMIR zajechałyśmy po 10.00. Trochę porozmawiałyśmy o fundacyjnych sprawach, o psach... ustaliłyśmy co mamy robić. Częściowo pomagałyśmy przy karmieniu psów, szczeniaków. Zagrabiłyśmy z Blue Berry dziedziniec, sprzątnęłyśmy niektóre boksy. Z ogromną przyjemnością i radością miałyśmy okazję uczestniczyć (obserwować) w adopcji Dextera - uratowanego ze schroniska w Krzyczkach. Robiłyśmy też sporo zdjęć aparatem Blue Berry i trochę moim telefonem komórkowym - powinny być fajne ujęcia. Bawiłam się z psami - głównie z Bertą i Zochą (bernardynki w ogrodzie) - razem wchodziłyśmy nawet do budy, co bardzo dziewczynom odpowiadało i podobało się. Rozhulały się panienki. Byłam też w kojcu za domem - starałm się wyściskać i pieszczotliwie wytarmosić mieszkające tam zwierzaki - choć oczywiście "same ręce mi leciały" do dwóch bernardynów i sznaucera olbrzyma. Baaardzo przymilne wielgachne psiaki. Na sam koniec czesałyśmy z Blue Berry - Zochę (na początku była niechętna, ale jak zorientowała się jakie przyjemne może być czesanie to nadstawiała się sama), Bertę i pozostałe psiaki rezydujące w ogrodzie.
Tora i Blue.Berry w Fundacji dopieszczające psiaki:

Podczas adopcji Dextera:
Dopieszczamy psy:

Podziekowanie

15 grudnia i 19 stycznia wolontariuszki z Warszawy przeprowadziły zbiórkę karmy dla naszych podopiecznych w delikatesach BOMI w CH KLIF ul. Okopowa 58/72.
Dzięki ogromnemu zaangażowaniu dziewczyn udało się uzbierać około 600 kg karmy.

Psy dziękują
Oli, Gosi, Klaudii, Kasi i Edycie
za tak efektywne działanie!

19.01.2008:
Dziś w warszawskich delikatesach BOMI po raz drugi została przeprowadzona zbiórka karmy dla psów z naszego schroniska.
Oto relacja wolontariuszki biorącej w udział w akcji:

Edyta zawiozła nas dziś z moją koleżanką Kasią do Bomi, miałyśmy dzięki temu bomba banery, ludzie czytali, co jest na nich napisane

Identyfikatory też miałyśmy przypięte, na początku szło powoli, ale w dwie godziny praktycznie uzbierałyśmy większą część pokarmowego dorobku. Od ludzi, którzy dają paczkę ryżu (adekwatną na prawdę do ich dochodów, taki miły Pan Emeryt był, że cud do 2-3 dużych paczek karmy suchej na raz. Sporo było wielbicieli kotów, którzy Whiskas chcieli kupić za wszelką cenę
Dzieci, dla których radość to włożenie puszki do wózka,też mają swój ogromny wkład.

Cudnie, że trochę osób dowiadywało się o numer konta, żeby wesprzeć Fundację. Jedna Pani ma 15 kg zbędnej karmy, na którą uczulony jest jej pies, ma się skontaktować. Niektórzy wypytywali się czy można adoptować psy, gdzie jest schronisko i życzyli smacznego psom

Spotkałyśmy naszego wykładowcę z uczelni, też się dołożył Obojętni są tylko wiecznie zabiegani ludzie, z milionem spraw na głowie w sobotnie popołudnie.

Jeszcze jedna Pani dziękowała za takie akcje, to było chyba najmilsze.