Dziadunio

Wieści od Dziadunia/Polo, Poznan, kwiecień 2008

Dzis' niesiemy wspania?e wies'ci...bo rozczulaja;ca to by?a wizyta... Od dzis' Dziadunio przesta? byc' Szarikiem, bowiem zbyt pospolite to dla niego imie; ;)
Od dzis' Dziadunio nosi nowe, dumne i eleganckie imie; - Polo...
Zmiany jakie w nim zasz?y przez ostatnie dwa tygodnie sa; niewiarygodne...
To tak jakby wdzia? najlepsza; koszule; od Ralpha Laurena i wypachni? sie; Polo :)
Przyda?by mu sie; jedynie dentysta i nowy, hollywoodzki us'miech, no ale nie ba;dz'my ma?ostkowi;)
Boki mu sie; wyraz'nie zaokra;gli?y, szata odrasta i zaczyna ls'nic', rany sie; goja;, widac', z.e juz. sie; zadomowi?.
Ale wiecie co jest najpie;kniejsze? Najpie;kniejszy jest w?as'nie ten jego szczerbaty, acz szczery i wzruszaja;cy us'miech... Bo on naprawde; sie; s'mieje!
Dzis' dosta? od nas pi?ke;... Szala? z nia; jak szczenie;, skaka?, potra;ca? nosem, kaza? sie; gonic', wreszcie podrzuca? ja; nam pod nogi by ja; rzucic' daleko, jak najdalej, by móg? za nia; gnac', czuc' wiatr w nozdrzach, by móc ja; nam zwrócic', by znów gonic'... i tak w nieskon'czonos'c'...
W kon'cu ja; przegryz?, uda?o mu sie;... No to przechadza? sie; z tym flakiem, dumny jak paw, z.e jego ste;pione ze;by jeszcze nie sa; wcale do niczego...
A potem ten flak zakopa? pod krzewem,na póz'niej, na jutro, z.eby przypadkiem nikt mu go nie odebra?...
Po przerwie na kawe; i krótka; drzemke; u naszych stóp, Dziadunio vel Polo znalaz? duz.y kamien'... Zabawa zacze;?a sie; od nowa. Podskakiwa? jak z'rebie; na czterech ?apach, tra;ca? go noskiem, zakopywa? i turla?, wydaja;c przy tym weso?e, barytonowe dz'wie;ki.
Poz.egna? nas czule, ale nie wybiera? sie; nigdzie z nami.
Zadowolony, szcze;s'liwy, pilnowa? spódnicy swojej Dobrodziejki, a jak odjez.dz.alis'my, to z Nia; powe;drowa? weso?o podskakuja;c z powrotem do SWOJEGO DOMU!



Aktualizacja 17.03.2008:






11.03.2008: najnowsze zdjecia Dziadunia, który bardzo, bardzo czeka na dom



28.01.2008:
DZIADUNIO - stan naszego staruszka nieco się poprawił, ale pies jest jeszcze bardzo słaby. Prącie udało się odprowadzić bez zabiegu chirurgicznego. A jego wynicowanie było spowodowane wygłodzeniem psa i infekcją .W konsekwencji opuchnięcie całego narządu i ogromny ból, jaki pies cierpiał. Utrzymywanie się tego stanu dłużej spowodowałoby martwicę i konieczność amputacji prącia. Ze względu na jego podeszły wiek proces zdrowienia będzie zapewne trwał długo, a powrotu do pełnego zdrowia nie będzie. Po wyleczeniu Dziadunio wraca do fundacji, gdzie pozostanie w spokoju , otoczony opieka i bezpieczny do końca swoich dni.




Dziadunio ma ok 10- 13 lat; po odebraniu z Krzyczek pod patronatem Emira został umieszczony w klinice sggw; byl odwodniony i wygłodzony ( tzw. granica zagłady biologicznej tzn. organizm aby funkcjonować "zjada" sam siebie) Po uzyskaniu lepszych wyników badań krwi i poprawie kondycji zabieramy go do nas. Zanim jego stan się poprawi na tyle, by można myśleć o ew. adopcji musi minąć trochę czasu.


 Powrót  

 Powrót do strony glównej