13.04.2008: Interwencja Zuzia
Przez zupełny przypadek, w dniu 6 kwietnia 2008, zgubiliśmy się poszukując pseudohodowli bokserów… Kajetan W. prowadził samochód, a ja przeczesywałam wzrokiem domostwa wokół drogi. Wtem moim oczom ukazał się nieciekawy obrazek… Szczeniaczek przywiązany sznurem do płotu, bez wody, bez jedzenia, bez schronienia… działka z dziurawym płotem, obskurne domostwo, a w tyle posesji koza… na łańcuchu w stercie śmieci. Zatrzymaliśmy auto i poszliśmy na zwiady. To co zobaczyliśmy nie pozostawiało krzty wątpliwości, należało zainterweniować.
Tydzień minął zanim znaleźliśmy ewentualny przyszły dom dla kozy, w związku z czym, interwencja została zaplanowana na niedzielę, 13 kwietnia. Do współpracy i pomocy merytoryczno-duchowej został zaproszony Pan Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.
Posesja wyglądała na opuszczoną, więc wspólnie wkroczyliśmy na jej teren i zaczęliśmy od kozy.
Biedna uciekała w najdalszy kąt sparaliżowana strachem, mimo że jej ruchy ograniczał ciężki łańcuch i sznur obwiązany wokół wątłej szyi. Zlokalizowaliśmy prowizoryczną, walącą się wiatę zbudowaną z resztek materiałów (drewna, szmat, dywanów) która miała służyć za schronienie przed deszczem i zimnem. Wokół sterta śmieci, gruzu, odpadów wszelkiego rodzaju, bałagan, fetor i gruba warstwa nigdy niesprzątanych odchodów. Ani krzty jedzenia, ani trochę wody do picia.
Jakby ten widok nie był nadto wstrząsający, przy dalszych oględzinach natknęliśmy się na rozkładające się skóry zwierząt, maszynkę do mielenia mięsa i robienia parówek, z przyklejonym do dna fragmentem zwierzęcego futra… fragmenty kości, stare, zbutwiałe obroże, palik wkopany w ziemię, a przy nim zardzewiały sierp, oraz słoiki z substancją przypominającą smalec.
W obliczu powyżej opisanych faktów, wezwaliśmy policję. W różnych fazach pojawiały się patrole policyjne, detektywi i sekcja kryminalna.
W efekcie ustaliliśmy, że prawowity właściciel posesji został skazany i odsiaduje wyrok w więzieniu. Opiekę nad domostwem miał przejąć jego syn, którego, jak się okazuje, nie sposób zlokalizować. Konsultowany prokurator nie widzi podstaw do przeszukania stojącego na posesji domu, mimo przedstawionych argumentów w postaci skrajnie zaniedbanej i wyniszczonej głodem i chorobą kozy, potencjalnie znajdującego się wewnątrz szczeniaka, i walających się szczątek zwierząt… Policja nie chce ryzykować i przyjmuje postawę asekuracyjną…
Bierzemy się na sposób i uderzamy do Sołtysa. Tam uzyskujemy pomoc i numer telefonu syna i jego żony. Wykręcam numer , wyjaśniam sprawę i żądam by stawili się na terenie posesji i otworzyli dom.
W obliczu zagrożenia interwencją policyjną, w ciągu 15 minut od telefonu, zjawiają się opiekunowie.
Ku powszechnemu zdziwieniu, z wewnątrz domu wyłania się kobieta ( i szczeniak), która przez parę godzin ukrywała swoją obecność, mimo wezwań policji.
Zaczynają się przesłuchania, spisywanie protokołów, dociekanie prawdy…
Szczeniak jest zapchlony, z zeznań wspomnianej kobiety wynika, że był karmiony ryżem i smalcem, z zeznań syna właściciela posesji, należy on do niego i tylko tymczasowo przebywa pod opieką kobiety. Jest żywotny, ruchliwy, wydaje się „na oko” zdrowy. Rozważamy jego zabranie, ale doświadczenie podpowiada, że właściciel odzyska go po paru tygodniach „z braku dowodów”…
Komisyjnie decydujemy się go zostawić z właścicielem, który podpisuje zobowiązanie do wizyty u weterynarza, odpchlenia, odrobaczenia, szczepień i zapewnienia należytej opieki. Zapowiadamy wizytę kontrolną za tydzień, i za kolejny tydzień, i później znienacka… Mam nadzieję, że wkrótce znajdą się powody do jego odebrania na stałe…
Zebrane szczątki zwierząt zabieramy ze sobą jako dowody w sprawie o znęcanie się nad zwierzętami. Trafią do Zakładu Higieny Weterynaryjnej (dalej zwanego ZHW) na ekspertyzę.
Koza natomiast trafia w nasze ręce z mocy Art.7.3 Ustawy o Ochronie Zwierząt i zostaje przewieziona w bezpieczne miejsce.
Została uwolniona z łańcucha, jest oszołomiona nieograniczonym dostępem do pożywienia i kozich smakołyków oraz higieną otoczenia. Od dziś ma na imię Zuzia. Zuzia już dziś pozwalała się ostrożnie dotykać…
Jutro Zuzia zostanie poddana oględzinom weterynarza.
My zaobserwowaliśmy: skrajne wychudzenie, wysadzony brzuch, pręgę po sznurze na szyi, zaogniony odbyt, infekcję ucha, wyłysienia na skórze, szczególnie na nogach, wyciągnięte, wypełnione i zaognione wymiona, otarcia na skórze, odciski na „kolanach”.
Zuziu, będzie już tylko lepiej…
Szczeniaczku, nie zapomnimy o tobie, postaramy się tobie pomóc… Przepraszamy, że nie mogliśmy dziś… Prawo polskie jest paskudne i nie chroni takich biedaków, jak ty.
8.03.2008:
Jantar - pies znaleziony w zawiazanym drutem worku - wyrzucony jak smieć przy
ruchliwej ul. Warszawskiej w dniu 25.02.2008 w Hipolitowie. Przewieziony na
SGGW. Poszukujemy
winnego. Wobec sprawcy tych czynów zostanie wytoczone postępowanie prokuratorskie wynikajace z ustawy o ochronie zwierzat
05.09.07:LAXA - kolejny pies przypłacił życiem obojętność władz Brańska, gdzie wielu ludzi zamiast serca ma kamień.
29.07.07:W Brańsku kolejny bezdomny pies został bestialsko okaleczony w taki sam sposób jak Majo! Władze miejscowe i policja - pełna inercja!
Wobec powyższego składamy zażalenie na działanie miejscowej policji do Komendy w Bielsku Podlaskim. Może ktoś wreszcie zacznie szukać tego zwyrodnialca w "spokojnym" miasteczku, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą!