|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Wieści z nowych domów, sierpień 2008
ZUZIA znalazła swój prawdziwy dom i jest w nim bardzo szczęśliwa ( zdjęcia wktótce)
Jak co roku spędzam wakacje w górach....
i jestem baaaaardzo szczęśliwa...
... bo lubię aktywny wypoczynek
- a nie jakieś tam leżenie plackiem na plaży
Witam Serdecznie!
Setka zniosła podróż znakomicie.W domu zaaklimatyzowała się błyskawicznie, dzieci są zachwycone jej urodą i charakterem (bardzo spokojna - nie wiem jak długo).
Z kotem prowadzi na razie wojnę, ale nie mają wyjścia i będą musiały wypracować porozumienie (mam nadzieję).
Pozdrawiam
Paweł W
Witamy po wakacyjnej przerwie.
Tradycyjnie, jak w każdym wolnym czasie, a także ze względu na psy - w lipcu
byliśmy na działce.
Nasze zwierzaki uwielbiają tam wyjeżdżać, bowiem wiedza, że mają do
szaleństwa sporo zielonego terenu, a jeszcze więcej miejsca do biegania na
łąkach.
Niestety - Mocio musiał byc "na uwięzi" - stanowczo za bardzo czuje się
samodzielny, niepostrzeżenie wymykał się na wieś, a to wiązało się z dużym
niebezpieczeństwem.
W tym roku, na wiosnę kilka psów ze wsi zostało zagryzionych, zresztą jak
pisaliśmy w marcu podobny los o mało co nie spotkał Motka - dlatego nie
mógł do woli biegać, gdzie "dusza zapragnie".
Czika tez "przeginała", czuła się tak bezpieczna, ze traciła granice działki
i uciekała w szuwary nad rzekę.
Kilkakrotnie baliśmy się, że nie trafi do domu, ale instynkt i wierność
zwyciężała.
Czika skutecznie "oczyszczała" działkę i łąki z gryzoni, niezbyt miły widok, ale bez przerwy polowała i przynosiła nam podduszone myszy i nornice...
Tradycyjnie wakacje zawsze są za krótkie, ale niedługo znowu
wyjeżdżamy. Pieski są w jak najlepszej formie, o czym świadczy zjedzona
wczoraj przez Motka poduszka - wystrój naszej sofy...
Nasza mała psuja nie potrafi na chwilę sama zostać w domu, zawsze coś
zniszczy...
Przesyłamy kilka fotek i gorąco pozdrawiamy.
Ania, Piotrek, Kaja, Kasia, Diuna, Czika i Motek A.
Właśnie wróciłam z wakacji - ale było fajnie!!!
W dzień chodziliśmy
na spacery, popołudnia spędzaliśmy przy domu.
Mogłam się tarzać do woli w trawie, mmmmmm....
... a wieczorkiem lulu.....
Hej hej! To ja Bohun!
Mija już 8 miesiąc odkąd mieszkam pod Łomiankami w domu moich dwóch Pań,
Agnieszki i Weroniki wraz z ich kotką Demnolką ![]()
Choć początki nie były łatwe (obsikałem choinkę na święta, bo myślałem,
że to zwykłe drzewo, tylko takie w domu) to już teraz umiem się zachować
i wszystko idzie gładko.
Pani Agnieszka przywozi mi prawie codziennie jakiś smakowity kąsek z
pobliskiego Marcpolu, za co kocham ją zażarcie, czesze mnie i wychodzi
ze mną na spacery. Czasem trochę na mnie krzyczy, jak jej przypadkiem w
zabawie siniaka nabiję, ale ma prawo... urosło mi się, ważę już dużo i
jestem dość ciężki ![]()
Pani Weronika zabiera mnie do stajni, gdzie bawię się z półbernardynką
Betty i koniem Weroniki Trevorem. Uwielbiam jeździć do koni, mogę się
wreszcie wyszaleć biegając w długie tereny za Weroniką a potem wytaplać
w błotku na padoku dla ochłody.
Na swoim podwórku mam dużą budę z miękkimi poduchami w środku, miski na
stojaku (jak przystało na dużego psa), jestem szczepiony i odrobaczany i
miewam obrożę przeciwpchelną, o ile właśnie jej nie zgubię.
Pozdrawiam wszystkich w Emirze, i życzę szybkiego znalezienia nowych
domów!
Bohun
Oj, jak ja lubię się kąpać, szczególnie w morzu![]()
Ależ moje Panie mnie kochają, ojojoj.... Ale ja je też baaaardzo
kocham ![]()
Nie odstępuję ich ani na krok. A najbardziej to lubię jeździć
samochodem ![]()
Pozdrawiam ja i moje Panie: Janni & Grażyna
Rosnę jak na drożdżach...
... i podobno rządzę na podwórku.![]()
Ja i moi Państwo pozdrawiamy 
Mirka, Patrycja i Tomek
Hello.![]()
Tu Puncho, pozdrawiam Panią Malgosię.
Po trzech miesiącach pobytu u moich
nowych opiekunów zaaklimatyzowałem się i jestem bardzo
szczęśliwy...
"Dorosłem" - przestałem wariować, szanuję rzeczy swoje i moich Państwa,
bronie Tarę,
Pana i Panią gdy nawet kot przeleci koło ich nóg/łap.
Bardzo ich kocham.
Pozdrawiam całą fundację.
Nadstawiam pufy do całowania.
Pozdrawiam.
Witam Pani Krystyno,
Przesyłam zdjęcia Śmieszki z drugiego dnia w jej nowym domu.
Śmieszka to pełna wdzięku, delikatna suczka. Rozkochała w sobie wszystkich
domowników, szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu i podporządkowała się
wiekowej suczce ON - Duszy, która jest z nami od 10 lat.
Śmieszka - na początku troszke płochliwa choć wszystkiego ciekawa, po
kilku dniach okazała się wulkanem energii.
Skoczna, radosna, wszystko ją interesuje. Od pierwszego dnia wieeeelka przylepka, nieustannie zabiegająca o uwagę z naszej strony. Nawet zmęczona wrażeniami pierwszego dnia po przyjeździe, tak bardzo chciała sledzić każdy mój ruch, że choć łepek sam opadał a oczy się jej same zamykały, tak śmiesznie próbowała walczyć ze snem, choć już zasypiała na siedząco.
Śmieszka uwielbia dokazywać, biegać po mieszkaniu, wskakiwać na co się da,
zjadać buty i skarpety (oczywiście uczy się dobrego psiego wychowania
), przez co moja mama myli jej imię i woła na
nią Psotka.
Też pasuje, chociaż została Śmieszka.
Wczoraj po raz pierwszy, na zamkniętym terenie SGGW, spuściłam Śmieszkę
ze smyczy, żeby dała upust swojej energii i żeby sprawdzić czy będzie się
pilnowala i uważała w którą stronę idę.
Zwracała uwagę, pilnowała się mnie i Duszy. Jednak póki co Śmieszka-Psotka spacery odbywa na smyczy, ponieważ nie rozumie jeszcze co to ulica i samochody, a jak zobaczy psa po drugiej stronie drogi, to choćby pomiędzy nimi była przepaść, to i tak by pewnie skoczyła, żeby pobawić się z tym drugim psem ujrzanym po tamtej stronie drogi.
Śmieszka to cudowna psia dziewczynka i w myśl mojego ulubionego cytatu:
"Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą, twoim psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój, wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłuzyć na to oddanie"
staramy się zasłużyć na tę jej wielką psią milość jaką nas obdarza i to jej oddanie i cieszymy się ze jest z nami.
Pozdrawiamy serdecznie,
Karolina, Dusza i Śmieszka